pierwsze oobe
Zamieszczam tutaj tekst mojego posta z forum oobe.pl opisującego moje pierwsze wyjście…
Było popołudnie. Wróciłem właśnie z zajęć i postanowiłem “popróbować”. Standardowa procedura. Położyłem się na łóżku w ubraniu, ręce wyciągnięte wzdłuż tułowia. Żeby odizolować się od dźwięków otaczającego mnie świata, zaaplikowałem sobie zatyczki do uszu. Następnie wprowadziłem się w stan głębokiej relaksacji (moje wcześniejsze zainteresowania autohipnozą bardzo się w tym miejscu przydały) i zacząłem wypróbowywać kilka znanych mi metod wywoływania OOBE (lina, tunel, etc.). Jedyne, co udało mi się osiągnąć, to wibracje. Nie był to pierwszy raz, gdy udało mi się je osiągnąć, ale człowiek się nie poddaje i próbuje dalej ;). Do tej pory nie byłem pewny, czy wibracja, które udaje mi się osiągnąc, to właśnie “te” wibracje. Porównałbym je raczej do wibracji spowodowanych stanem hipnozy. Mianowicie, podczas hipnozy zaczynają drgać powieki. Drgania te przenoszą się potem na całe ciało i znacznie przybierają na sile. Możnaby wtedy powiedzieć nawet, że człowiekiem rzuca po łóżku ;).
Po około pół godziny prób postanowiłem przespać się trochę. Z powodu wrodzonego lenistwa przykryłem się kołdrą nie zdejmując ubrań. Niewygoda spowodowana tym, że miałem na sobie dżinsy zaowocowała snem płytkim, bardzo chaotycznym i przerywanym, na granicy przebudzenia. Całość trwała około dwóch godzin. Wtedy powoli zacząłem się rozbudzać z myślą, że pora coś przegryźć. Postanowiłem jednak jeszcze troche poleżeć z zamkniętymi oczami i “podelektować się” błogim stanem, w jakim człowiek się znajduje podczas rozbudzania :). Zacząłem przypominać sobie treść ostatniego snu oraz moje dość marne efekty uzyskania OOBE.
Już po chwili zaczęły mi przeszkadzać zatyczki, w końcu tkwiły w moich uszach spory kawałek czasu. Cisza, jaką wywoływały owe zatyczki, była tak idealna, że jedynym wrażeniem słuchowym jakie miałem, był zwyczajny pisk w uszach. Postanowiłem się ich pozbyć. Już po krótkiej chwili powoli zaczęły do mnie docierać dźwięki z zewnątrz. Nagle jednak ten standardowy pisk w uszach jaki zapewne każdy z was zna zaczął przybierać na sile. W przeciągu dosłownie dwóch-trzech sekund przerodził się w bardzo głośny pisk, który w normalnych warunkach byłby praktycznie nie do wytrzymania. Pomyslałem sobie wtedy “oho, coś się zaczyna dziać”. No i się zaczęło.
W przciągu kilku następnych sekund, do tego pisku dołączył jeszcze jeden dźwięk. Bardzo ciężko jest mi go opisać słowami, ale chyba najtrafniej porównałbym go do pomieszania odgłosów spadającej lawiny, walącego się budynku, początkowej fazy startu odrzutowca oraz trzęsienia ziemi. Po prostu dźwięk o bardzo niskiej częstotliwości, głośny i dość nieprzyjemny. W tym momencie oba dźwięki były słyszalne jednocześnie. Wraz z pojawieniem się niskich dźwięków zaczęły się wibracje. Były one jednak ZUPEŁNIE inne od tych, których doświadczałem wcześniej. Wibracje były, mimo, że wiedziałem, że moje ciało leży zupełnie nieruchomo. Wrażnie jakie wtedy odniosłem mógłbym porównać do przepływającego przez moje ciało prądu elektrycznego, jednak ich częstotliwość oceniłbym na około dwóch razy mniejszą niż prąd elektryczny serwowany nam z gniazdek. W tym momencie połowę mojej uwagi zajmowała próba opanowania silnych emocji, krzyczących “O-M-G! To się dzieje na prawdę!”. Miałem zamknięte oczy i nie widziałem zupełnie nic. W pewnym momencie poczułem, że zaczynam “odpływać”. W bok, powoli, bezwiednie, bez najmniejszego oporu, zacząłem się wysuwać, wiedząc jednocześnie, że moje ciało tkwi w jednym miejscu! Przesunąłem się na odległość około 50 cm. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że było to właśnie 50 cm, ale tak mniej-więcej czułem. W momencie, gdy chciałem bardziej świadomie zapanowac nad tym procesem w ułamku sekundy wszystko ustało.
Co najdziwniejsze, zatyczki twkiły nadal w moich uszach! Dopiero po chwili dotarło do mnie, że wogóle ich nie dotykałem. To całe wyjmowanie zatyczek z uszu było tylko wrażeniem, uczuciem takim, jakie towarzyszy ich wyjmowaniu, jednak tak na prawdę cały czas były na swoim miejscu.
To wydarzenie pozbawiło mnie wszelkich wątpliwości co do faktu istnienia OOBE. Niestety do tej pory (minęło kilka dni) nie udało mi się tego powtórzyć. Czuję, że jestem blisko, jednak coś mnie wciąż blokuje. Dzisiaj zapisałem się na kurs mailowy. Zobaczymy co z tego wyniknie.
t4lin odpowiedział(a):
Hej! Ja też niedawno zacząłem ćwiczyć. Gratuluję “wyfrunięcia” mi się udaję dojść jedynie do momentu, w którym telepie moim ciałem i serce wali jak oszalałe. Ciągle mam nadzieję że się uda, a że z natury jestem sceptykiem trudno mi uwierzyć że to realne wyjście z ciała.
1 czerwiec, 2007 at 11:23 pm. Bezpośredni odnośnik.
Pawel odpowiedział(a):
Ćwiczyłem wczoraj, z małym wspomagaczem, zamiast zatyczek do uszu miałem słuchawki i odtwarzacz mp3 z samplem generującym fale mózgowe.Już po 10 minutach od rozpoczęcia słuchania coś zaczęło sie dziać, moje oczy wariowały nie mogłem nad tym zapanować, serce zaczęło szybciej bić…Niestety na tym sie skończyło. to moja 2-ga próba, więc nie jest źle. Zadziwiający był sam skutek działania generatora fal mózgowych, gdy uświadomiłem sobie ze zapomniałem zdjąć soczewki, wstałem dosyć szybko a moje ciało było strasznie skołowane, w głowie się kręciło, miałem lekkie duszności. Co ciekawe później miałem niezwykle wyrazisty sen który pamiętam bardzo dobrze, dawno takiego wyrazistego snu nie miałem. Może to nie było LD ale że tak to nazwę “pół LD” bo momentami byłem świadom że śnię. FASCYNUJĄCE !! Będę próbował dalej, trening czyni mistrza :)Pozdrawiam
9 sierpień, 2007 at 12:44 pm. Bezpośredni odnośnik.
Raziel odpowiedział(a):
polecam trylogie Roberta Monroe książkę Darka Sugiera a tak że traktat o projekcji astralnej autorstwa Roberta Bruce’a.. J wiele miesięcy się tego bałem teraz już się nie boje od kiedy zostałem z 3 miesiące temu wyciągnięty z ciała przez istotę ( przyjaciela ) z tamtej strony… OOBE jest naprawdę cudownym stanem jeśli ktoś z was jest człowiekiem wrażliwym to OOBE będzie waszym uwolnieniem od tego świata. Co trzeba zrobić by je osiągnąć wiadomo ćwiczyć , dużo czytać i co najważniejsze zwalczyć barierę strachu…. ciężko w to uwierzyć ale to naprawdę bezpieczne sam wychodzę i jeszcze nic przykrego mi się nie przydarzyło a odczucia są niesamowite….
14 sierpień, 2007 at 5:06 pm. Bezpośredni odnośnik.