Przenosiny

Blog zostaje przeniesiony na adres http://djnoizz.ir.pl

Serdecznie zapraszam ;)

8 czerwiec, 2007. Pozostałe. Dodaj komentarz.

Wyjście

Wczorajszy dzień minął mi z myślą, że w jakiś sposób zostałem oszukany. Wyszedłem i zaraz wróciłem do ciała, tylko dlatego, że zasugerowałem się atrapą w POZA :/ Ale ja się tak łatwo nie poddaję. W ciągu wczorajszego dnia położyliśmy się jeszcze raz, przeprosiłem NP i poprosiłem Ich o pomoc. W końcu mnie kochają, a ja Ich potrzebuję. Nic się nie wydarzyło, ale przynajmniej udał mi się zasnąć i zapamiętać dwa sny. Za to dzisiaj… ;)

Położyłem się spać o godzinie 00:44. Hmm.. stanowczo za późno, krótka sprzeczka o to, czy mamy wstać o 4:00, czy o 4:30. W końcu Kuba nastawia budzik na 4:00. Ja na 4:30.

Godzina 4:30. Dzwoni mój budzik. Ten wcześniejszy o 4:00 zignorowałem. Nawet mi się nie chce wstawać. Mam to gdzieś. Dwie minuty na przebudzenie bez ruszenia tyłka z łóżka. Idę dalej spać.

Godzina.. gdzieś ok. 7. Kuba wstał i szykuje się do wyjścia na uczelnię. Rozbudziło mnie to. Czekam aż wyjdzie z mieszkania. Dźwięk przekręcanego klucza w zamku.. ok, jestem sam. Skoro jż się trochę przebudziłem, to póbujemy.

Po ok. 15 minutach.. wibracje. Mocne jak cholera. Wczoraj się zastanawiałem czemu po prostu nie wstałem, nawet jeśli myślałem, że to nie TO. No nic, dzisiaj nie zmarnuję tej szansy. Wstaję. Z wielkim wysiłkiem, jakby w zwolnionym tempie. Hmm.. Zawsze myślałem, że będę przenikał przez wszystko tak, jak duch. Ale nie, bardzo dobrze i wyraźnie czuję kołdrę i koc, na którym leżałem. Siedzę. Otwieram oczy. Wyrzuciło mnie do mojego starego domu. Dobrze rozpoznaję to miejsce. Jestem w dużym pokoju, obok stoi łóżko rodziców. Tu czuję się dobrze i spokojnie.

Ok, próbuję chodzić. Przychodzi mi to z lekkim trudem tak, jakbym chodził po lodzie. Ostrożnie stawiam kroki, ale się poruszam. Kurczę, a może by tak popłynąć. Myślę o przemieszczniu się. Płynnie zaczynam się przesuwać. Tak, teraz lepiej. O wiele mniej wysiłku. Wpływam do garderoby, a następnie do korytarza. Sręcam w prawo do kuchni. Jet noc. W kuchni świeci się światło, ale nikogo nie ma. Dobra, wyjdę na dwór. Przed sobą widzę ścianę, przepływam przez nią bez najmniejszych problemów.

Jestem na trawniku. Rozglądam się dokoła. Znajoma okolica. To może spróbuję polatać. Podskakuję jakieś pół metra w górę, ale nie idzie. Opadam na ziemię. A może po prostu pomyśleć o locie? Ok, staję na ziemi i intensywnie myślę o wzbiciu się w górę. No chyba przesadziłem. Wystrzeliłem jak rakieta na wysokość ok 4-5m, zrobiłem kilka obrotów w powietrzu. Szybko. Za szybko. Tracę TO, fak jestem w ciele. I tak udało mi się to utrzymać dość długo. Jest godzina 7:45.

Jestem zdziwiony, bo nie podejrzewałem, że uda mi się wyjść ponownie tak szybko! Wdodatku wyjście było dłuższe, dostrojenie lepsze i pełniejsze! :) Heh, teraz to się dopiero nie poddam :)

23 maj, 2007. OOBE. Dodaj komentarz.

Jak NP zrobili mnie w konia

Dnia poprzedniego moje próby spełzły na niczym. Doszedłem więc do wniosku, że nie ma sensu wzywać NP i prosić ich o pomoc, bo i tak mają mnie gdzieś. Wysłałem Im więc sygnał, który mniej-więcej można przełożyć tak: “mam Was w DUPIE! Nie, to nie, bez łaski. Dam sobie radę SAM!!”. Co z tego wynikło?

Kładziemy się spać jak zazwyczaj przed północą. O godzinie 400 pobudka. Czas na otrzeźwienie umysłu. Mija 15-20 minut, ok, czas się położyć..

Kładę się na plecach, zamykam oczy. Kurczę, jasno trochę na dworze, a leżę w stronę okna. Kładę więc na twarzy złożoną koszulkę tak, aby światło mi nie przeszkadzało. Leżę… Nic się nie dzieje. Przewracam się na lewy bok. Po czasie przychodzą wibracje. Mówię w myślach: “I co NP.. Jak Was prosiłem, to was nie było, a teraz to mi pozwalacie wyjść? Mam Was gdzieś! Sam sobie dam radę! Wynocha!”. Wibracje słabną. Niepoddaję się, próbuję dalej. Wibracje powracają.. Czuję, że teraz jest czas. Czas, żeby wstać..

Leżę na lewym boku, oczy zamknięte, powoli, bardzo powoli przysuwam ręce wyżej, w kierunku głowy. Odpycham się wolno od łóżka, podnoszę sie bardzo, bardzo ostrożnie. Otwieram oczy. Widzę na drugim łóżku Kubę. Patrzy na mnie, na to, co wyczyniam. Kręci znacząco głową, “to nie to Stary, nie odwalaj, nie udało się”.

Poczułem się strasznie zawstydzony, właśnie zrobiłem z siebie idiotę. Kładę sie z powrotem. Wibracje przychodzą jeszcze raz, tylko lżejsze, ale nic więcej specjalnego się nie dzieje.

Rano, mimo wszystko postanowiłem spytać Kuby, czy przy naszej nocnej próbie zrobiłem coś dziwnego. I co? I nic! Nic z tego, nie zdarzyło się w RF! To było TO. Wyjście. Krótkie, i w dotatku zostałem oszukany.

Jaki z tego morał? Nigdy nie wątp w NP. NIGDY.

22 maj, 2007. OOBE. Dodaj komentarz.

sny o OOBE

Dzisiejsza noc szczerze mówiąc nie różniła się zbytnio od kilku poprzednich. Położyłem się spać około godziny 23. Po 4 godzinach snu, pobudka. Chwila na otrzeźwienie, pomyślenie o celach, które chcę osiągnąć i z powrotem do łóżka.

Śni mi się, że śpię… Śpię nie tutaj, gdzie mieszkam obecnie, nawet nie tutaj, gdzie mieszkałem zanim się przeniosłem do Lublina. Śni mi się, że śpię w swoim rodzinnym domu (który jest już dawno sprzedany), w swoim starym pokoju. Śnię, że śpię i w pewnym momencie zaczynam odczuwać to dziwne “ssanie” w kręgosłupie, przypływ adrenaliny. Teraz, albo nigdy, wstaję.

I śni mi się, że opuszczam ciało. Czuję to, jakby to było na prawdę. Widzę siebie leżącego na łóżku. Zaczynam zwiedzać mieszkanie. Wszystko dzieje się tak szybko, za szybko. Chcę zdążyć poznać jak najwięcej, zobaczyć jak najwięcej, dowiedzieć się tyle ile tylko zdążę zanim spowrotem wrócę do ciała. Wciąga mnie. Znów śnię, że śpię. To może jeszcze raz? Odbijam się i wychodzę znowu. Tym razem czas na zwiedzanie miasta. To, co zobaczyłem wydaje mi się w tym momencie nieistotnie i niewarte opisania. Wracam do ciała, które istnieje jedynie w moim śnie.

Budzę się.. tym razem na prawdę. Chwila przemyślenia. LD? LD o OOBE? A może OOBE w OSPUO? Tak wiele pytań i tak niewiele odpowiedzi..

5 maj, 2007. OOBE. 1 comment.

The Gateway Experience

Dostało się w moje łapki The Gateway Experience. Czytam właśnie instrukcję do Wave I. Dzisiaj planuję poćwiczyć. Nie ukrywam, że spodziewam się ciekawych i wyraźnych efektów :). Napiszę co i jak z tego wyszło.

(więcej…)

5 maj, 2007. TheGatewayExperience. Dodaj komentarz.

pierwsze oobe

Zamieszczam tutaj tekst mojego posta z forum oobe.pl opisującego moje pierwsze wyjście…

Było popołudnie. Wróciłem właśnie z zajęć i postanowiłem “popróbować”. Standardowa procedura. Położyłem się na łóżku w ubraniu, ręce wyciągnięte wzdłuż tułowia. Żeby odizolować się od dźwięków otaczającego mnie świata, zaaplikowałem sobie zatyczki do uszu. Następnie wprowadziłem się w stan głębokiej relaksacji (moje wcześniejsze zainteresowania autohipnozą bardzo się w tym miejscu przydały) i zacząłem wypróbowywać kilka znanych mi metod wywoływania OOBE (lina, tunel, etc.). Jedyne, co udało mi się osiągnąć, to wibracje. Nie był to pierwszy raz, gdy udało mi się je osiągnąć, ale człowiek się nie poddaje i próbuje dalej ;). Do tej pory nie byłem pewny, czy wibracja, które udaje mi się osiągnąc, to właśnie “te” wibracje. Porównałbym je raczej do wibracji spowodowanych stanem hipnozy. Mianowicie, podczas hipnozy zaczynają drgać powieki. Drgania te przenoszą się potem na całe ciało i znacznie przybierają na sile. Możnaby wtedy powiedzieć nawet, że człowiekiem rzuca po łóżku ;).

oobe_by_dickbutt.jpg

(więcej…)

4 maj, 2007. OOBE. 3 komentarzy.

…w drogę.. do Wolności..

A no witam wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie :)

Zapewnie niektórzy znają mnie z forum http://oobe.pl, miejsca, w którym bywam codziennie, bądź z czata OOBE jako noizz/djnoizz. Inni mogą mnie znać jako rador, bądź the4dK. Nie lubie długich wstępów, więc nie napiszę o sobie nic więcej. Ci, którzy chcę żeby mnie znali, znają mnie. Ci, którzy chcą mnie poznać, to i tak mnie poznają. Reszta powinna wiedzieć o mnie jak najmniej. Dla ich własnego dobra :>

4 maj, 2007. Pozostałe. Dodaj komentarz.